Obiekty Jacka Bojakowskiego

Dodano: 14.01.15

Obiekty Jacka Bojakowskiego

Jak nazwać sztukę Jacka Bojakowskiego? I poprzedzające pytanie: czy trzeba ją nazywać? Jest przykładem sztuki dalekiej od pierwszych z nią skojarzeń. Nie powiemy o pracach Bojakowskiego „piękne” ani  „wspaniałe”. Nie pasuje też słowo „wybitne”, bo brzmi zbyt górnolotnie.

Jacek Bojakowski pokazuje w Galerii GJB „obiekty” – swoje komentarze do świata, współczesności, czasu, ludzkich losów. Jego tworzywem są rzeczy znalezione na śmietnikach, ulicach i w innych przestrzeniach. Zestawia je ze sobą, zamyka w ramach i w ten sposób opowiada o kimś lub o czymś, albo tylko wysyła widzowi krótki sygnał do przemyśleń. Kompozycje są kilkuelementowe, a czasem bardzo oszczędne, ograniczone do samej ramy, ale niezwykłej, bo zbudowanej z kawałków drewna obmywanego przez długie lata morską wodą i rzeźbionego przez piasek.

„Obiektami” są też większe przedmioty: porzucone przez ludzi meble, lampy, żeliwne drzwiczki do pieców. Jest w nich historia pojedynczych osób i cywilizacji, w której stare zastępowane jest nowym, nowe jeszcze nowszym i ruch przedmiotów przyspiesza coraz bardziej.

W czasie wernisażu zapytaliśmy Jacka Bojakowskiego czy szuka konkretnych rzeczy, czy raczej jest liczy na przypadek. Odpowiedział, że różnie to bywa. Czasem wykonuje szkic i wie, co będzie pasować do „obiektu”. Poszukuje więc odpowiednich części planowanej kompozycji. Czasem jednak podnosi z ziemi to, co go „zawoła”. Artysta zachęcił nas, żebyśmy byli uważni i wczuwali się w to, co nas otacza. Powiedział w jednym z wywiadów: „Do rzeczy, które widzę na śmietnikach, czuję szacunek. Dla ich przeszłości i uczestnictwa w ludzkim życiu, które już mogło się skończyć”. W najbliższej przyszłości chciałby stworzyć prace dedykowane miastu Lwów i jego mieszkańcom.

Jacek Bojakowski jest lekarzem neurologiem.  Pomaga ludziom od 36 lat. Kontynuuje rodzinną tradycję. Tata był psychiatrą i pisał wiersze. Jacek Bojakowski także je pisze, niektóre w formie piosenek. Kilka jego tekstów śpiewa inny znany neurolog – Kuba Sienkiewicz, lider zespołu „Elektryczne Gitary”.

Poza obiektami Jacek Bojakowski z wielką precyzją maluje miniatury portretowe. Jest także współtwórcą programu zajęć fakultatywnych dla studentów Uniwersytetu Medycznego w Warszawie i Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie pod nazwą „Jeszcze więcej”. Zajęcia mają charakter otwarty. Może pojawić się na nich każdy zainteresowany. Ich celem jest pogłębianie wrażliwości lekarzy. Zdaniem Jacka Bojakowskiego większość nieporozumień między środowiskiem medycznym a chorymi i ich bliskimi wynika nie z błędów w sztuce lekarskiej, ale z braku umiejętności wymiany informacji. Zdarza się, że ze strony lekarzy nie ma zrozumienia ani choćby próby zrozumienia tego, co w danej chwili jest najważniejsze dla chorego i cierpiącego.

Jacek Bojakowski przyznaje, że we wszystkich swoich działaniach dąży do harmonii i ma nadzieję, że jest na dobrej drodze: „Robię różne rzeczy, bo prowadzi mnie chęć poznania tego, co wydaje mi się piękne, ciekawe lub pożyteczne.” W ostatnich latach wystawiał swoje prace plastyczne na wystawach w Warszawie i okolicach: „Wtórność”, „Eko Magia”, „Czasem przetkane”, a także podczas Dni Ziemi i Dnia Recyklingu. Dziś jest w naszej Galerii GJB.

KP